trwa inicjalizacja, prosze czekac...mieszkanie dla młodych

niedziela, 30 sierpnia 2015

Dżem da killa-ciąg dalszy

Witam i o zdrowie pytam.(Neko ty żyjesz!)
Wybacz Marta, ale ciąg dalszy opowiadania w sobotę.
Dzisiaj jestem sama, więc jeżeli któraś redaktorka zechce, udzielam pełną zgodę na kliknięcie opcji "edytuj" i dopisanie swoich komentarzy.
"Czekajcie!" krzyknął Liu, trzymając w dłoni nóż. 
Policjanci wyciągnęli broń i wycelowali w niego.
"To byłem ja! Ja ich pobiłem, mam na to dowody!" \ Jakie? \{Kłamczuch!}. Liu podwinął swoje rękawy, odkrywając różne zadrapania i siniaki. Wyglądały, jakby były po bójce. {Wychodzi na to, że Liu jest masochistą.} 
"Najpierw odłóż ten nóż." powiedział jeden z policjantów. Liu rzucił \ No fanie odłożył... \nóż na ziemię {Odłóż, nie rzuć.}, podniósł ręce do góry i podszedł do policjantów.
"Nie, Liu! Przecież to byłem ja! Ja to zrobiłem!". Po twarzy Jeff'a zaczęły spływać łzy(Teraz dżem będzie mokry.I jak go zjem?!)
"Ah, biedny braciszku. Próbujesz przyjąć winę za coś, co ja zrobiłem. Weźcie mnie stąd." {Ostatnie zdanie zabrzmiało jak w kiepskim dramacie.}. Policja zabrała Liu do samochodu.(Będziesz brał mnie w aucie.)
"Liu, powiedz im! Powiedz im! To ja pobiłem te dzieciaki!". Matka Jeffa położyła ręce na jego ramionach.
"Jeff, proszę cię. Nie musisz kłamać. Wiemy, że to Liu. Przestań już.". \ To dżem ale chce go zjeść więc Ciii \ Jeff mógł tylko bezczynnie patrzeć na odjeżdżający radiowóz. {Biedny.}(Ja bym się cieszyła jakby mi skrzata zabrali!) \ *smutna twarz* Już wiem kto pisze tak () ! \Kilka minut później ojciec Jeff'a przyjechał. Widział twarz Jeff'a i wiedział, że coś jest nie tak.
"Synu, co się stało?". Jeff nie mógł nic powiedzieć z powodu płaczu. Jego matka weszła z ojcem do domu, żeby opowiedzieć mu złe nowiny. Jeff został na podjeździe i płakał. {Są różni rodzice, ale jakbym to ja siedziała na podjeździe i płakała, ktoś próbował by mnie pocieszyć. Chyba.}
(Może Oliwia i Marta, bo ja nie)Po jakiejś godzinie wrócił do domu. Widział, że rodzice są tak samo zszokowani, smutni jak i rozczarowani. Nie mógł na nich patrzeć. Wolał nawet nie myśleć, co rodzice sądzą o Liu, podczas gdy to była wina Jeff'a. W końcu poszedł spać, mając nadzieję, że choć na chwilę zapomni o całej sprawie.(Yyy...no chyba nie.)

Dwa dni później, odkąd wsadzili Liu za kratki \ Kratki kojarzą mi się z Matmą... Brrr \, nie było od niego żadnych wieści. Jeff nie miał znajomych do odwiedzenia. Nic tylko smutek i poczucie winy. {Nie dziwię się, że dręczy go poczucie winy.} Aż do soboty, kiedy mama Jeff'a obudziła go z uśmiechniętą, słoneczną twarzą.(Cieszy się, bo ma spaloną twarz od słońca?)  \ Zamknęli jej syna a ona się cieszy -,- \
"Jeff, dziś jest ten dzień."  powiedziała jego matka, odsłaniając zasłony i wpuszczając światło do jego pokoju. \ Jaki? Sprzątania? To ja uciekam! \
"J-jaki dzień?" powiedział w półśnie Jeff.\ Nie tylko ja nie wiem! \
"Urodziny Billy'ego." \ Kto to? Aaaaaa.... ten dzieciak... \{Serio?}. Po tych słowach Jeff całkowicie się obudził.
"Mamo, ty żartujesz, prawda? Nie myśl, że pójdę na urodziny jakiegoś dziecka po tym, jak..." zrobił długą przerwę.
"Jeff, oboje wiemy co się stało. To przyjęcie może sprawić, że na trochę zapomnimy o całej sprawie. A teraz ubierz się." {Jej syna wpakowali do poprawczaka, bez wyprawy do sądu, jak zgaduję, a ona razem z mężem nic z tym nie robią i zabierają swojego syna na urodziny dzieciaka z sąsiedztwa, którego żadne z nich nie zna. Znajdźcie tu logikę!}(Pewnie Dżem będzie przystawką na urodzinach!) powiedziała matka Jeff'a, po czym zeszła na dół, aby się przygotować.(Matka będzie deserkiem.Mmm.) \ Żelek zboook ! \Kiedy Jeff wreszcie zmusił się, aby wstać, wziął pierwszą lepszą koszulkę i parę jeansów i zszedł na dół. Zobaczył, że jego ojciec jest ubrany w garnitur, a jego matka w suknię.{Po co się tak stroić?} Zdziwił się, dlaczego ubrali się w takie eleganckie rzeczy na imprezę jakiegoś dzieciaka. {W tej jednej rzeczy zgodzę się z bohaterem tej jakże ciekawej creepypasty.}(Mówiłam,że matka będzie deserkiem, a ojciec dodatkiem.)
"Synu, to wszystko, w co się ubierasz?" zapytała mama Jeffa. "To lepsze niż takie eleganckie ubrania." powiedział Jeff. Jego matka zignorowała wielką chęć, aby na niego nakrzyczeć i po prostu uśmiechnęła się.
"Jeff, może jesteśmy za bardzo elegancko ubrani, ale może zrobimy na nich dobre wrażenie." {"Ale tato, jestem tylko dzieckiem i nie będę się stroić na imprezę urodzinową bachora sąsiadów." Spierał się z ojcem Jeff.} powiedział ojciec Jeff'a. Jeff burknął coś pod nosem i poszedł do swojego pokoju.
"Ja nie mam żadnych takich "eleganckich" ubrań!"(Ale masz dobry dżemik.) krzyknął ze swojego pokoju.
"Po prostu weź coś."  powiedziała jego matka. Przejrzał całą swoją szafę w poszukiwaniu czegoś eleganckiego. Znalazł czarne, dresowe spodnie, które ubierał na specjalne okazje {Ubierał na specjalne okazje, powiadasz? tyle dobrze, że nie służyły mu za piżamę.}(Nie one są do kościoła!) \ Dresy? \i podkoszulkę. Nie mógł znaleźć koszulki, którą mógłby założyć. Rozejrzał się, ale znalazł tylko koszule w paski i wzorki. Nic, co mógłby założyć z dresowymi spodniami. W końcu znalazł białą bluzę z kapturem i włożył ją.(SWAG!)
"Ty w tym idziesz?" powiedzieli razem jego rodzice. Jego matka spojrzała na zegarek. "Nie ma czasu na przebieranki. Chodźmy już." powiedziała, po czym usłyszała jak Jeff z ojcem wychodzą z domu. Razem przeszli przez ulicę do domu Barbary i Billy'ego. Zapukali i ukazała im się Barbara, zupełnie jak rodzice Jeff'a, przesadnie ubrana. Gdy weszli do domu zobaczyli, że tam są tylko dorośli. Żadnych dzieci. {Może to i lepiej?}(Pewnie są zakopane w ogródku dla spokoju.)
"Dzieci są na podwórku. Jeff, co ty na to, żebyś poszedł je poznać?" \ "Nie! Nigdy! Za nic! \ powiedziała Barbara.
 Jeff wyszedł na podwórko i zobaczył, że było tam pełno dzieci. Wszyscy biegali w dziwacznych, kowbojskich strojach, strzelając do siebie z plastikowych pistolecików.  Nagle do Jeff'a podbiegł dzieciak, wręczając mu pistolecik i kapelusz. {Znając i nic z niej nie pamiętając, coś złego stanie się na tych urodzinach. Inaczej by tego nie opisywali.}
"Cześć, chcesz się pobawić?" powiedział.(Z tobą?Chętnie.) \ Nie. \
"Eee, nie. Jestem za stary na takie rzeczy" \ Mówiłam, że nie! \powiedział Jeff. Dziecko spojrzało na niego miną proszącego szczeniaka. [tak jak ja kiedy proszę o coś Neko :P]
"Proszę?" powiedziało dziecko. "No dobra." powiedział Jeff. Założył kapelusz, wziął pistolecik i zaczął "strzelać" do innych dzieci. Na początku wydawało mu się to bezsensowne, ale po chwili wydawało mu się nawet trochę fajne. Może to nie było "cool", ale to był pierwszy raz, kiedy choć na chwilę zapomniał o Liu. Jeff bawił się tak, aż usłyszał dziwaczny dźwięk. Dźwięk jeżdżącej deskorolki. {To nie zapowiada nic dobrego.} [uuu jaki szpam deska po prostu aę się zesrałam jaki z niego bogacz *iironia* Poczułam ...PIZZE :o]Po chwili Randy, Troy i Keith przeskoczyli ogrodzenie na swoich deskorolkach. {Ciekawe jakiej wysokości jest ten płot. Chyba nie da się tak wysoko skakać na deskorolce, żeby przeskoczyć zwyczajne ogrodzenie.} Jeff upuścił swój plastikowy pistolet i zrzucił kapelusz.{Wyobraźcie to sobie.}[uuuu... jaki maczo xdd](Ole!) Randy patrzył na Jeff'a z nienawiścią w oczach. \ Jea! Chce być na takich urodzinach! \{Szykuje się bijatyka.}
"Witaj, Jeff" [taki cichy głupi głos Witaj jakby nie mógł powiedzieć siema chociaż hej ale na szczęście nie powiedział dżem dobry] powiedział Randy. "Mamy parę niedokończonych spraw." Jeff zobaczył, że Randy ma posiniaczoną twarz."Też tak myślę. Zajebię cię, za to, że wpakowałeś mojego brata za kratki."(Jest w końcu w więzieniu czy w ZOO?Bo ja już nie wiem.)
Randy zdenerwował się. "Oh, bardzo śmieszne, wiesz, że ja i tak wygram. \ Tia, wygrasz z dżemem... Już to widzę. Napewno nie odwiedzę cię w szpitalu \ Może skopałeś nam tyłki kiedyś, ale nie dzisiaj." [ i pewnie bedzie ze uda sie Jeffowi :> jak zwykle...]powiedział Randy, po czym ruszył na Jeff'a. Obaj upadli na ziemię. Randy uderzył Jeffa w nos, a Jeff złapał go za uszy i przyłożył mu "z główki", odpychając go od siebie. Po chwili wstali na nogi. Dzieci krzyczały, a rodzice wybiegali z domu. Troy i Keith wyciągnęli z kieszeni pistolety.
"Niech nikt nie przerywa, bo polecą flaki!" {Groźba stulecia.}[lubię tą zupę ^^ jest nawet dobra :)] \ Babcia robi czasem flaki...\
powiedzieli. Randy wyciągnął nóż i wbił go w ramię Jeffa.
Jeff wydarł się wniebogłosy i upadł na kolana. Randy bezlitośnie kopał go w twarz. Po trzech kopach Jeff chwycił nogę Randy'ego i przekręcił ją, co spowodowało, że upadł na ziemię. Jeff wstał i poszedł w kierunku tylnych drzwi. Troy chwycił go.(Za co?Za tyłek *^*)
"Potrzebujesz pomocy?". Chwycił Jeffa za kołnierz i przerzucił go przez drzwi. Gdy Jeff próbował wstać, Randy powalił go na ziemię, i kopał go tak długo, aż zaczął kasłać krwią.
"No dawaj Jeff! Walcz ze mną!" {"Ale nie chce mi się wstawać..." Bąknął Jeff niezadowolony, że musi ruszać się z wygodnej podłogi.}. Przeciągnął Jeff'a do kuchni. Randy widząc butelkę wódki na stole, roztrzaskał ją na głowie Jeff'a. [ No ja taki dobry towar polskiej wódki rozwalasz o głowę Dżemu? serio?! nie no ty głupi jesteś ;-;](Moja wódka! Czemu? Co ja będę piła!!!)  \ :C \
"Walcz! \ Z wbitym nożem! \". Randy przeciągnął Jeff'a do salonu.
"No dalej Jeff! Spójrz na mnie!". Jeff podniósł wzrok. Jego twarz była cała zakrwawiona. "To ja wpakowałem twojego brata za kratki! A ty będziesz siedział i pozwolisz mu tam gnić przez cały rok! Powinieneś się wstydzić!". \ Raczej ty ... \ Jeff zaczął się podnosić.
"Oh, wreszcie zacząłeś się podnosić.". Jeff już wstał. Na jego twarzy była krew i wódka.[Smacznego! ;D] Znowu doznał tego dziwnego uczucia, ale wcześniej nie było tak silne. "Wreszcie. Wstał!" krzyknął Randy i pobiegł z zamiarem zaatakowania Jeffa. To wtedy to się zdarzyło. Coś w Jeffie pękło. Jego psychika została całkowicie zniszczona, racjonalne myślenie znikło. {Widocznie Dżem miał bardzo słabą psychikę.} [ bywa ja juz nie raz prawie zostałam uduszona i jakoś nikogo nie zabiłam... jeszcze... ]Jedyne, co teraz potrafił, to zabijać{ i dziergać drapiące swetry}. Chwycił Randy'ego i z dużą siłą rzucił nim o ziemię. Stanął nad nim i z ogromną siłą uderzył go prosto w serce, które się zatrzymało.[to serce to mięczak moja wątroba jest silniejsza *obracam oczami*]
 Gdy Randy próbował złapać oddech, Jeff bił go. Cios za ciosem. Krew tryskała z jego ciała, aż złapał ostatni oddech i umarł. {Silny skurczybyk.}
Każdy teraz patrzył na Jeffa. Rodzice, płaczące dzieci, nawet Troy i Keith, którzy niewiele myśląc, wycelowali bronie w Jeffa. Jeff widząc wycelowane w niego pistolety, pobiegł schodami na górę. Kiedy biegł, Troy i Keith otworzyli do niego ogień, lecz każdy strzał pudłował. Troy i Keith pobiegli za Jeff'em. Kiedy wystrzelili ostatnie naboje, Jeff skradając się, wszedł do łazienki. Chwycił stojak na ręcznik i wyrwał go ze ściany. Do łazienki wtarli Troy i Keith z nożami w dłoniach. \ A oni nie mieli pistoletów? \
Troy podbiegł z nożem do Jeffa, który uderzył go stojakiem na ręcznik w twarz. Troy bezwładnie opadł na ziemię, więc zostali tylko Jeff i Keith. Keith był bardziej zwinny, więc kiedy Jeff wymachiwał stojakiem, {Wyobraźcie to sobie.} [ wyobrażam to sobie O.o]
  Keith wyrzucił nóż i chwycił Jeffa za szyję. I rzucił nim o ścianę. Z górnej półki spadł na nich wybielacz. Palił ich obu i obaj zaczęli krzyczeć. Jeff wytarł oczy najlepiej jak mógł. Kiedy Keith jeszcze krzyczał z bólu, Jeff wziął z powrotem do ręki stojak na ręczniki. Celnie rozwalił metalowym stojakiem głowę Keith'owi. Kiedy Keith już leżał zakrwawiony na ziemi, towarzyszył mu złowieszczy uśmiech.
"Co w tym takiego śmiesznego?!" zapytał Jeff. Keith wyciągnął zapalniczkę i włączył ją. "To," powiedział, "że jesteś pokryty wybielaczem i alkoholem.". Jeff szeroko otworzył oczy ze zdziwienia, a Keith rzucił na niego zapalniczkę. Alkohol i wybielacz w kontakcie z ogniem wybuchły. Gdy alkohol zwęglił jego skórę, wybielacz ją wybielił.{Nie, to tak nie działa.} Próbował się ugasić, lecz nic nie pomagało. [juz to sobie wyobrazam o.e]
Jeff darł się w niebogłosy. Alkohol sprawił, że był chodzącym płomieniem. Wyszedł na korytarz i spadł ze schodów. Wszyscy krzyczeli, gdy zobaczyli Jeff'a, ledwo żywego, płonącego człowieka. Ostatnią rzeczą, jaką zobaczył, była jego matka, która próbowała go ugasić. Wtedy stracił przytomność.

Kiedy Jeff się obudził, poczuł, że ma bandaże na twarzy. Nic nie widział, ale czuł, że ma je również na ramieniu i szwy na całym ciele. Próbował wstać, lecz uświadomił sobie, że ma w ramieniu jakąś rurkę. Wtedy przybiegła pielęgniarka.
"Myślę, że jeszcze nie powinieneś wstawać." Powiedziała, kładąc go z powrotem na łóżku i poprawiając rurkę w jego ramieniu. Jeff usiadł. Nic nie widział. Kompletnie nie wiedział, gdzie jest. Po długich godzinach usłyszał swoją matkę.
"Kochanie, jak się czujesz?" zapytała. Jeff nie mógł odpowiedzieć. Jego twarz była zakryta bandażami, więc nie mógł w ogóle mówić. "Kotku, mam wspaniałe wieści. Po tym wszystkim policja uznała za winnego Randy’ego i powiedziała, że zwolni Liu". Jeff wstał jak najszybciej potrafił, lecz przypomniał sobie, o rurce w jego ramieniu. "Liu wyjdzie jutro, będziecie mogli znowu być razem.".
Matka Jeff'a uścisnęła go i pożegnała się. Przez następne tygodnie Jeff był odwiedzany przez rodzinę.
W końcu nadszedł ten dzień. Dzień zdejmowania bandaży. Jego rodzina niecierpliwiła się. Czekali aż doktor usunie ostatni bandaż zakrywający jego twarz.
"Miejmy nadzieję, że to będzie ładnie wyglądać." powiedział doktor, ściągając bandaż z twarzy Jeff'a.
Matka Jeffa krzyknęła na widok jego twarzy, a Liu z ojcem patrzyli z obrzydzeniem.
"C-co się stało z moją twarzą?" zapytał Jeff, po czym wyskoczył z łóżka i pobiegł do łazienki. Spojrzał w lustro i zobaczył, dlaczego rodzina tak zareagowała. Jego twarz była... okropna. Jego usta były spalone do głębokiej czerwieni, jego twarz zmieniła kolor na czystą biel, {Nie, to tak nie działa.}[Chciał zostać porcelanową lalką... jego marzenie się spełniło...]
 a jego włosy zmieniły kolor z brązu na kruczą czerń. {Powinien być łysy.}[powinien świecić łysiną ;/]
 Powoli dotknął ręką swojej twarzy. Była teraz szorstka. Spojrzał na swoją rodzinę, a potem znowu w lustro.
"Jeff..." powiedział Liu. "Ona wcale nie jest taka zła...".
"Nie jest taka zła?!" zapytał Jeff. "Ona jest perfekcyjna!". {Właśnie... Zaraz, co?!}[No dokładnie... czekaj CO?!] \ No. Chwila... CO?! \
 Jego rodzina była zaskoczona, a Jeff zaczął się głośno śmiać. Jego rodzina zauważyła, że jego lewe oko i ręka drgały.
"Uh... Jeff, dobrze się czujesz?".
"Dobrze?! Nigdy nie czułem się taki szczęśliwy! Ha ha ha ha haaaaaaa! Spójrzcie na mnie! Ta twarz pasuje do mnie idealnie!".  Nie mógł przestać się śmiać. Pogładził znowu swoją twarz i spojrzał w lustro. Co to spowodowało? Więc, pamiętasz jak Jeff i Randy walczyli? Coś w jego umyśle, w jego psychice, pękło. On teraz był tylko szaloną maszyną do zabijania, lecz jego rodzina jeszcze o tym nie wiedziała.
"Doktorze," zapytała mama Jeffa. "czy mój syn ma... No wie pan... w porządku w głowie?". \ xD \
"Tak, to jest typowy objaw dla pacjentów, którym podaliśmy tak dużą ilość środków przeciwbólowych. Jeśli po paru tygodniach nic się nie zmieni, zrobimy mu test psychologiczny.".
"Dobrze, dziękuje doktorze.”. Matka Jeffa spojrzała na niego „Jeff, kotku, wracamy do domu.".
Jeff oderwał twarz od lustra. Jego twarz dalej miała ten straszny uśmiech. "Dobrze mamo. Ha ha haaaaaaaa!". {Nagle taki wesoły się zrobił...}[co on taki wesoły?prawie umarł...]
 Matka spojrzała na niego, wzięła za ramiona i poszła z nim po ubrania.
„To ubrania, w których przyszedłeś.” powiedziała pielęgniarka z recepcji. Matka Jeffa spojrzała na czarne, dresowe spodnie i białą bluzę z kapturem, które miał na sobie jej syn. Teraz były czyste. Nie było na nich krwi, a dziury były zaszyte. Mama Jeff’a wróciła do pokoju i podała mu ubrania. Potem wszyscy wyszli, nie wiedząc, że to ostatni dzień ich życia. {Oh.}[bywa...]

Później tej nocy matkę Jeff'a obudził dźwięk dochodzący z łazienki. Tym dźwiękiem był płacz. Powoli weszła do łazienki, aby zobaczyć co się dzieje. Ujrzała potworny widok. Jeff trzymał nóż i wycinał uśmiech na swoich policzkach.[Pan wesoły się znalazł...] \ C: \
"Jeff, co ty robisz?" zapytała.
Jeff spojrzał na matkę "Mamusiu, nie mogłem się ciągle uśmiechać. To po chwili bolało. Ale teraz mogę się uśmiechać wiecznie." {Mam jednak wrażenie, że to będzie bardziej bolało. Nie wiem i tej wiedzy posiadać nie chcę.} . Matka Jeffa zobaczyła jego oczy, okrążone w czerni.
"Jeff, twoje oczy!". Jego oczy wyglądały, jakby nie miały się nigdy zamknąć. {Pewnie wyglądał jak uśmiechnięta panda.} [pewnie wyglądał jak panda morderca :D czyli jak Neko prawie codziennie xdd]
"Nie mogłem widzieć mojej twarzy. Moje oczy zamykały się ze zmęczenia, więc spaliłem swoje powieki, więc teraz będę mógł wiecznie widzieć siebie, moją nową twarz". {Prześpij się, zaczynasz bełkotać.} Jego matka powoli zaczęła się wycofywać, widząc, że jej syn postradał zmysły. "Co się stało, mamusiu? Czyż nie jestem piękny?!". {Nie.}[yyy... oczywiście że tak kochanie.... *myśli* wcale nie...] \Nope -,- \
"Jesteś synku.” powiedziała. „ P-pozwól mi pójść do tatusia, żeby mógł zobaczyć twoją nową twarz.". Matka wbiegła do sypialni, budząc ojca. "Kotku, weź broń. Nasz...". Zaniemówiła, gdy zobaczyła w progu Jeff'a trzymającego nóż. \ Oddawaj! \
"Mamusiu. Okłamałaś mnie.". To ostatnie słowa jakie usłyszeli, zanim Jeff ruszył na nich i zadźgał. {Ale mają refleks.} [moja krew ^^]

Liu obudził się od tych dźwięków. Nie słyszał nic więcej, więc zamknął oczy i próbował zasnąć, lecz ogarnęło go dziwne uczucie, że ktoś go obserwuje. Kiedy się obrócił, Jeff zatkał jego usta ręką. Jeff powoli wyciągnął nóż, gotowy poderżnąć mu gardło. Liu próbował się wyrwać.

"Ciiiiiiiiii, idź spać." powiedział Jeff.  [Dobranoc Rybka mini mini śpi śpij i ty ^^]
Daję to do oceny wam i zapraszam redaktorki do komentowania, im nas więcej, tym weselej. Szczególnie, że moje poczucie chumoru jest bliskie zeru. Do zobaczenia.
      ~Neko
~Jęcząca Marta
~Nutella

sobota, 29 sierpnia 2015

Prolog.

Witajcie!
Dzisiaj dodam beznadziejny prolog, beznadziejnego opowiadania. Usunęła bym je, ale obiecałam komuś, że to wstawię.
Razem z Marceliną wracaliśmy z kina, film był świetny. Marcysia co chwilę piszczała, jak to ona na horrorach. Gdy wyszliśmy z kina, dalej się trzęsła, usiedliśmy na ławce. Nie było nikogo, niebo rozświetlały gwiazdy i księżyc w pełni. W oddali słychać było rozpędzone samochody.
-Będziesz mnie chronił? Już zawsze?-Spytała. Myślałem, że żartuje, ale gdy zobaczyłem jej poważną minę, wiedziałem, że chce, żebym złożył przysięgę. A ja takowych zawsze dotrzymuję.
-Przysięgam, że będę cię chronić. Po wieki wieków. Za życia i po nim. Już zawsze.-Obiecałem, z poważną miną.
-Dziękuję.-Powiedziała i ze łzami wtuliła się w moją bluzę.
-Ej, dlaczego płaczesz?-Zmartwiłem się, bo choć to moja przyjaciółka, znam ją lepiej od swojej rodziny, ale ona chyba też się do niej zalicza.
-To ze szczęścia... Bardzo mi na tobie zależy, czuje się, jakbyś był moim starszym bratem, którego nigdy nie miałam.-To prawda, ma same siostry, ale żeby płakać ze szczęścia? Nigdy mi się to nie zdarzyło.
-A ja czuje się, jakbyś była moją małą, słodką, wnerwiającą siostrzyczką.-Jestem jedynakiem i mamy tyle samo lat, nie wiem jak to się dzieje, ale czuje się, jakby była młodsza.
-Idziemy? Robi się zimno...-Na wieść, że marznie, zdjąłem swoją bluzę i założyłem jej ją przez głowę. Wyglądała uroczo w za dużej bluzie.
-Więc w drogę!-Krzyknąłem ze śmiechem.
Szliśmy tak dłuższą chwilę i zatrzymaliśmy się przed przejściem. Rozglądam się, nic nie jedzie, więc przechodzimy przez pasy. Później jedyne co pamiętam, to klakson ciężarówki, krzyk Marcysi, ciemność i ogromny ból.
Po paru sekundach, może minutach, a może godzinach, usłyszałem wycie syren policyjnych i karetek. Poczułem, że coś mnie podnosi, co wywołało jeszcze większy ból. Chciałem dać im znak, że żyję, ale nie mogłem się ruszać. Martwiło mnie jedno. Co z Marceliną? Po chwili odpłynąłem już całkiem. Nagle poczułem dziwny spokój, o nic się nie martwiłem i zrobiło się jakoś jasno.
Zauważyłem dziwną postać.
 
 
 
 
   ~Neko
 
 


piątek, 28 sierpnia 2015

O jedną redaktorkę mniej :P

Tak. To co czytacie to prawda :P O jedną redaktorkę mniej, dziewczyny pewnie się cieszą bo nie mają już tej ,,debilki'' na głowie :P  Wiem, że to nie ma sensu..następna się żegna a zaraz wróci :P
NIE! Ja nie wracam! :O Po co mam ***** zawracać dziewczynom głowę z koro mają siebie! Ja jestem przy nich nikim..Hah aż mi się cytat przypomniał :P ,,nikogo nie obchodzisz póki nie jesteś piękny lub martwy'' Ja niestety nie jestem żadną z tych rzeczy więc bardzo przepraszam jak kogoś uraziłam :P Już nic nie odmieni mojej decyzji :P Dziewczyny pewnie się ucieszą jak to zobaczą, bo przecież nie jestem im w niczym potrzebna. -.- ~Unicorn-.-

Post lekko bez sensu ale nie do końca :P + Dajcie mi motywacje ^^

CZEŚĆ misiaczki ;**



To ja i chce wam pokazać ile ludu wczoraj u mnie było o 21:40 bym wczoraj napisała tego posta ale brat mnie zepchnął z kompa :C
a oto screeny:



Czy ktoś mi wytłumaczy dlaczego u mnie w pokojach było tyle osób? proszę o szybką odpowiedź C;
O i jeszcze jedno bo ja idę do 5 klasy i w związku z tym będę miała innego nauczyciela od W-F'u więc będzie więcej wymagał a ja muszę mieć motywacje więc oto ona :> :
a jak zarobicie 100 wyświetleń pod tym postem zrobię najgorsze z najgorszych 50 brzuszków i tak będę je robić co tydzień :O niecierpię ich >.< dobra okk bo zaraz będzie post bez sensu więc pamiętajcie o motywacji mnie i odpowiedzcie mi na pytanie dlaczego o 21:40 pojawiło się u mnie tyle ludu?
Dobra do zobaczenia w następnym poście misiaczki ;**
~Martika ;3 / Phone Girl <3

czwartek, 27 sierpnia 2015

mam Vipa i "W ogóle" się nie chwale xdd

CZEŚĆ misiaczki 

Oto jam ;333 i chcę wam pokazać ile mam kasy ^^ nie to że się chwale <---- to jest ironia xdd 
Ale mam VIPA ^^ i musiałam się pochwalic bo jakżeby inaczej *już widzę jak obracacie oczami xdd* i muszę wam pokazać ile mam kasy xdd a oto screen ^^

Jeszcze nigdy tyle nie miałam a to tyle bo miałam skarbonke pełna gdyby nie to że jest limit to może bym miała 10 tysi xdd
to tyle pa :> 
~Martika ;3 / Phone Girl <3
PS. Wywaliłam się na deskorolce Neko :C (Po co ja to piszę? :'D)

Że WUT?!

Marta....
O zapomniałam się przywitać
Hey...
MARTA CZEMU!
Chodzi o to, że Marta usunęła bloga!
Usunęła Przemyślenia!
Jak mogłaś!
Jak!
Jak!
Jak!
Czemu?
Powiedz!
Teraz!
Już!
Powiedz!
Czemu!!!!!!!!!!!!!!!

~Nutella :/

środa, 26 sierpnia 2015

Stare zabiera miejsce nowemu...

Siema!
Maya do mnie przysz ale muszę wam to pokazać!
 Paczać :

 Że wut!
Tańsza karma, licznik jak na starym.
Też z bloczgga abieski wiem, że w następnym konkursie
WSZYSTKO będzie jak na starym!
Tera jak się wejdzie do pokoju i kliknie ten przycisk by zmienić pokój to dostanie się free rzeczy ze starego!

MODZI! Dziękuje wam!

Ok dalsze info dowodzące, że MSP się zmienia:
Planetka wku<piiiii>jąca nas na każdym kroku.
Usunięta animka z sercem na startówce.
 I kilka zdjęć na stronie Facebook' owej MSP...

 Tekst po przetłumaczeniu przez tłumacz google :
Co będzie, gdy dorośniesz?
Żelek już ma zboczone skojarzenia...
Ja myślę tak:
Przecież stare MSP było dawno.
Większość osób które wtedy grały teraz mogą nie grać bo z tego wyrośli.
Stąd " Co będzie jak dorośniesz? "
Świat się zmieni!
Tak samo MSP się zmieniło
Można też zauważyć, że MS jest w stroju kosmonauty a kosmonauta kojarzy się z podróżami.
Podróżami w przeszłość...

I tak oto zaciekawiającym zakonczeniem (xD)  kończę ten post.

~Nutella...
~Aoi... 

Momio ;33 ~Unicorn

Dzisiaj środa więc post o Momio ;33
Na początek może dam wam mój nick ;//
Zuzolinka1050
możecie zapraszać przyjmuję od wszystkich.
Oto ja :))

Na razie wyglądam tak,
założyłam to prawie tydzień temu -.-
Nie czepiać się.
Pisać do mnie na priv kto chce momo :D
Daję wszytkim chyba, że nie będę mieć diamentów.
(Czy jak to się tam zwie ;-;)
I jeszcze jedno:
Ale to w następnym poście xdd
~Unicorn

1006 wyświetleń+ Crazy Forum #1

                                                             Witojcie ! (Ten post był zrobiony w wczoraj)
Wow! Wchodzę se na bloga, a tu 1006 wyświetleń. Wczoraj jeszcze było około 865. Bardzo wam za to serdecznie dziękuję ♥. (Aż  musiałam wstawić serduszko.) Ok, bo się jeszcze rozpisze, więc możemy przejść do drugiej części posta czyli nowej serii. Seria będzie nosiła tytuł Crazy Forum. Co będzie w niej chodziło? Robię screeny z forum na MSP gdzie znajdują się dosyć zabawne tematy. 

Śpiewamy piosenkę. Srarararam... Bardzo fajna zabawa. POLECAM!


Pozdrawiam serdecznie. Fajny podpis. ~*^*~.


Nie wiem o co chodzi, ale chyba jest zboczone. ~Aoi 2004-2015r.

Do następnego miśki!
~Aoi :3

Coraz więcej LBA - LBA od Marci.

                                                                      Witojcie !
Jestem bardzo zła, bo piszę LBA na zepsutym tablecie. Bardzo was przepraszam za błędy, które za pewne się pojawią. No to te LBA:
1.Hello, co słychać?
Dobrze Marciu. Dzięki, że spytałaś.
2.Co miałaś na obiad?
Nie jadłam jeszcze.
3.Lubisz CHLEB?
Lubię.
4.A lubisz TAŃCZĄCE KOTY?
Również lubię.
5.Jakiej muzyki słuchasz?
Rapu.
6.Lubisz FnaFa? Jeżeli tak, jaki jest twój ulubiony animatronik?
Tak lubię FnaFa wręcz kocham. Moim ulubionym animatronikiem jest Foxy.
7.Z jakiej firmy czekoladę lubisz?
Milka. Tylko Milka.
8.Jaki jest twój ulubiony blog?
marciowate-msp.blogspot.com
9.Kto jest twoim idolem?
Można powiedzieć, że ty.
10.Twoja ulubiona piosenka?
Tym razem napiszę inną. Aksa-przyjaciel.
11.Ulubiona EMOTIKONKA. *dam dam DAAM*
O to ona: *^*

Okey już kończę, bo mam baterie słabą. Do następnego.
~Aoi :3

LBA OD JM! :D

                                                                   Witojcie !
Bardzo was przepraszam za to, że w wczoraj nie było forum. Nie chciało mi się wtedy nic robić. (Aoi jesteś leniem! Przyznaj się!) Nawet dupy ruszyć mi się nie chciało na bibliotekę. Będą dziś 3 posty z ode mnie w tym ten. Więc jak i po tytule widzicie dostałam nominację do LBA od JM! A więc proszę:
1.Lubisz mnie? ^^
Nie lubię cię. Ja cię kocham po przyjacielsku.
2.Ulubiona książka/film (najlepiej to i to :))
Hmm...Harry Potter.
3.Ulubiona czekolada?
Milka Oreo. Nie ma lepszej.
4.Ulubiona piosenka?
To trudne pytanie. Może: "It's time to time?"
5.Która godzina?
Twoja ostatnia. A tak na serio? To w tej chwili 08:31.
6.Ulubiony dzień tygodnia?
Piątek, bo w piątek można się lenić i spać!
7.Lubisz cukier (xdd)
Jestem od niego uzależniona. Dosłownie.
8.Ulubione blogi?
cztery-panny-z-jednej-wanny.
abieska-wariatka-i-msp
marciowate-msp.
przemyślenia-jęczącej-marty.
9.Ulubiony cytat?
,,Fałszywy przyjaciel jest jak tęcza pojawia się zawsze gdy najgorsze jest za nami"
10.Coś/ktoś podpiera cię w trudnych sytuacjach?
Jest dużo takich osób za co ogromnie im dziękuje ♥
11.Wolna? :P
Ja nie sedes. Hahahaha. Jaki suchar! 

To już koniec pytań. A ja nominuje...Nestelle z abiesiesek i JM z PJM. O to pytania:

1.Twoja ulubiona książka?
2.Ulubione zwierzę?
3.Twoja pasja?
4.Jakie chciałbyś mieć imię?
5.Lubisz motocykle?
6.Najlepsi przyjaciele?
7.Twój odwieczny wróg?
8.Ulubiona liczba?
9.Lubisz szkołę?
10.Blogi które czytasz?
11.Jakie jest twoje marzenie?

Ok, to już koniec posta! To do zobaczenia!


~Aoi :3




wtorek, 25 sierpnia 2015

DUŻO WAS TU BYŁO :O

BYŁO WAS TU AŻ 1040! :O
Ale mniejsza z tym co ja chciałam...
yhyym...
JUŻ MAM!
Dziewczyny mówiły coś o jakimś grafiku ;//
Grafik zaraz dodam...
Wprowadzam serię!
Tytuł-Cytat tygodnia
Będę dodawać je w każdy wtorek ;33

Grafik:
Poniedziałek-MSP
Wtorek-Cytat tygodnia
Środa-MOMIO
Czwartek-WSZYSTKIEGO PO TROCHU xdd
Piątek-NIC BO PIĄTEK JEST OD ODPOCZYWANIA ;3
Sobota-MSP
Niedziela-MSP xdd
Grafikiem posługuję się od dzisiaj xd

Co do tej serii:

Prosz ;33
Bardzo mi się podoba ten cytat, a wam? ;3
No to chyba na tyle..
PAPA!
~Unicorn

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Ludzie - mili, i wręcz przeciwnie

Heyka!
Dziś, siedziałam na TFM.
Dam wam fragment rozmowy :
• [Nutkowa] Zastanawiam się czy odejść. Ciekawe czy to kogoś obchodzi
• [Natalkarak] Nikogto
• [Marciatka] Mnie :( Nutella proszę
• [Klaudziasia] Mnie obchodzi ;c
• [Marciatka] Już nie bedziemy
• [Marciatka] :((
• [Marciatka] Nikogo Natalia?
• [Marciatka] Nikogo?
• [Marciatka] Jesteśmy nikim?
• [Marciatka] MIło.
• Tenczaq dołączył/a do plemienia.
• Tenczaq otrzymał/a rangę Uczen Slytherinu.
• [Nutkowa] C: Ktoś mnie jednak widzi C: A mi się miło zrobiło C:
• [Marciatka] <3
• [Nutkowa] <3
Tak to wyglądało.
Dziękuje :
Klaudi
Marci
Dziewczyny, zostawcie koma pod tym postem, proszę was  <3

Tydzień na sto dwa!

Hey!
Mam dziś dobry humor.
Wczoraj byłam z mamą w Zwierzyńcu i dostałam czapkę z NY!
Takom pomarańczowom.
Neonową.
Kiedyś wstawię zdjęcie.
O Kuffa Jest 12.45 i już 64 wyświetlenia!
Dzięki!

Sława!
Mamy pierwszego hejtera!
No, skąd przybyłeś hejterze?
Odpowiesz na my pytania? 
xD

Mówiłam, że mam dobry humor.
Dziś zrobię nową serię pt. 
Tydzień na sto dwa! 
Zanim ją zacznę, wiadomość do Marci...
MARCIAAAAAAA!
ZAREKLAMUJ BLOG!!!
BO BĘDZIE GARNUSZKIEM!!!

Ok zaczynam serię.
Będzie podzielona na:
- blog/grę tygodnia
- piosenka tygodnia
- głupawkę tygodnia
- info tygodnia

BLOG/GRA TYGODNIA

Będzie to blog tygodnia, czyli nasza inspiracja, blog który czytam codziennie
i blog na którym uwielbiam komentować posty tej wspaniałej blogerki
czyli....
http://marciowate-msp.blogspot.com/
 Tak wiem, jeszcze w tym poście "prosiłam" Marcie by zareklamowała blog
ale musiałam dać to tu bo bardzo lubię ten blog.
Ota screen :

 Bardzo ładne tło ale nagłówek po prostu zwala z nóg.
Posty są bardzo ciekawe.
Nagłówek nie kłamie :
JEDYNY TAKI BLOG!
Radze wszystkim zajrzeć.

 PIOSENKA TYGODNIA

Piosenka tygodnia to piosenka do FNaF 4 zrobiona przez DaGames
Tytuł to:
Break my mind
Kiedyś z dziewczynami grałyśmy w czerwońca, siedziałam na sztandarze 
i śpiewałam se :
Hello litte child...
Albo :
Break, break, break my mind!

GŁUPAWKA TYGODNIA

Tak naprawdę to nie głupawka ale kiedyś zostałam zhackowana
przez my 2 znay z reala
Gdy odzyskałam konto, zobaczyłam, że przesłały też jakiejś dziewczynie.
I wyszło takie coś :

 
 xD
Przejdźmy dalej :

INFO TYGODNIA 

Od dziś pisać mi na MSP :
- Czy chcecie prezent
- Czy chcecie grafa
- Czy chcecie love na art
- Czy chcecie bym was pozdrowiła tu, na blogu.

Ok to już prawie koniec
Znaczy... koniec xD
Ta, pa!
do następnego razu!

~Nutella  

Jesieny bazgroł #1

CZEŚĆ misiaczki ;**

To jam :33 teraz daje wam obrazek który przed chwilą skończyłam rysować ;33 Oto on :D
Tia to z tyłu taki cie to karton mleka bo mi się nie chciało robić zdj fonem xdd a tu macie prawdziwy rysunek a którym sie wzorowałam:
podobne? piszcie w komach jak oceniacie mój rysunek C;
~Martika ;3/Martika7 /  Phone Girl <3 / Jęcząca Marta 

niedziela, 23 sierpnia 2015

Dżem da killa

Witajcie, zagubione duszyczki.
Jestem z Martą, która bawi się z moim kotem...
Razem będziemy oceniać znane, jak i mniej znane creepypasty.
Zaczynamy!
Jeff the killer (przeze mnie nazywany Dżem da killa)
 Marta będzie komentować w takich[ ] nawiasach, a ja w takich { }.
Dołączyła się też Nutella, ona będzie komentować tak \ \
Creepypasta Wiki

   
Jeffkiller2.jpg


[Cóż to za szpetna morda :o]          
Wycinek z lokalnej gazety:
NIEZNANY ZŁOWIESZCZY MORDERCA
DALEJ NA WOLNOŚCI.{ I co mnie to obchodzi } \ O MAJ GAT ZABIJE NAS OŁ NOŁ *ironia* \
Po tygodniach \ Łał, Dżem nadal na wolności. Też tak chce \ niewyjaśnionych zabójstw { Cóż, taka kolej rzeczy, ktoś umiera, ktoś się rodzi... }, groźny i tajemniczy morderca wciąż powiększa liczbę swoich ofiar  \ O nie, wejdzie do my pokoju i mnie zje xD! \ [#JakZajebiście ^^] { Obronie się, dam radę. }. Znaleziono jednak młodego chłopca, który twierdzi, że przeżył atak zabójcy \ Tia, przeżył atak Dżemu. Gratki xD *ironia :3 * \ i odważnie opowiada swoją historię... [ODWAŻNIE *brewki do góry xdd*] { Odważnie? To tylko Dżem, o co im chodzi? Ofiary są naprawdę takie słabe, żeby nie móc się bronić? Kto to pisał, pięciolatek? }
"Miałem zły sen i obudziłem się w środku nocy." mówi chłopiec. ,,Zauważyłem, że z jakiegoś powodu okno było otwarte, chociaż pamiętam, że zamykałem je, zanim położyłem się spać \ Skleroza atakuje!!!! \ {Uwaga! Nieznana, złowieszcza skleroza, nadal na wolności! }. Wstałem więc z łóżka, żeby je zamknąć ponownie {Geniusz!}. W końcu wgramoliłem się z powrotem pod kołdrę i próbowałem zasnąć. To właśnie wtedy ogarnęło mnie dziwne uczucie { Dziwne uczucie, co? }, jakby ktoś mnie obserwował \ To byłam ja (d) . Bojisz się mnie? xDDD \. Otworzyłem oczy i o mało nie wyskoczyłem z łóżka { Lepiej zejść na zawał... }. Tam, w małym strumieniu światła wpadającym spomiędzy zasłon, zobaczyłem parę oczu. [RATUNKU!!! Foxy mnie widzi :O]
To nie były normalne oczy; te były mroczne, złowieszcze, otoczone czernią \ Ulubionym kolorem Neko... \ … przerażały mnie { Mnie by śmieszyły, ale co tam?}
[Chyba  tak być powinno *obraca oczami*]
ujrzałem jego usta. Długi, straszliwy uśmiech {(Pedofila...)} \ Kuffa uśmiechu się boi. \sprawił, że wszystkie włosy stanęły mi dęba.
[WSZYSTKIE *brewki do góry xdd*]
 Postać stała tam, przeszywając mnie wzrokiem. Po chwili, która zdawać by się mogła wiecznością {Wieczność chwilą, chwila wiecznością. }, powiedział to... Prostą frazę, ale wypowiedzianą w sposób, na który byłoby stać tylko człowieka obłąkanego.
Powiedział "Idź spać {(Smarku!)}". \ Dobrze ci radził, więc się go posłuchaj idź spać! \
[Nie moja wina ze czasami człowiek nawet morderca lubi pobalować xdd]
Zacząłem krzyczeć, na co błyskawicznie zareagował. Wyciągnął nóż i wycelował go w moje serce \ I co? Zakochałeś się? \, wskakując na łóżko { Czyżby chciał zrobić coś, o czym nawet nie chcę pisać?}. Próbowałem walczyć; kopałem, biłem, wykręcałem się, starając się zrzucić go z siebie.  { I nie dałeś rady? Słabeusz!}Wtedy do pokoju wbiegł mój ojciec. Mężczyzna rzucił w jego stronę nożem, trafiając go w ramię. Ten szaleniec \ Nie obrażaj Dżemu! Dżem jest Dobry! W tym i w tym sensie! \z pewnością by go wykończył, gdyby nie jeden z sąsiadów, który zaalarmował policję.{ Skąd wiedział, że to na przykład nie jest pająk, którego boi się cała rodzina? Chociaż to Ameryka, czy coś, ale w Polsce, na pewno najpierw by tu przylazł, spowyzywał wszystkich i sobie poszedł.}
Policjanci wjechali na parking przed domem i pobiegli w stronę drzwi frontowych. Mężczyzna odwrócił się i wybiegł na korytarz. Usłyszałem trzask tłuczonego szkła \ Będzie, będzie zabawa! Będzie się działo! I znowu nocy będzie mało! \. Kiedy wyszedłem ze swojego pokoju, zobaczyłem, że okno z tylnej części domu zostało rozbite. Wyjrzałem zza pozostałej po nim ramy i patrzyłem za nim, jak znika w oddali { Baka!}. Mogę powiedzieć wam tylko jedno, nigdy nie zapomnę jego twarzy {Jakoś zapomnisz, parę lat w psychiatryku i jakieś leki załatwią sprawę *pocieszający uśmiech*}. Te zimne, wrogie oczy i ten psychotyczny uśmiech \ Raczej psychopatyczny -,- \  { Nie którzy widzą taki uśmiech często}. One nigdy nie opuszczą mojej głowy."  [Przepraszam ze on się wywinął od psychiatryka :/]
Policja w dalszym ciągu szuka tego mężczyzny \ A co jeśli to dziecko? Hmm? \. Jeśli zobaczysz kogokolwiek, kto pasuje do opisu w tej historii, jak najszybciej zgłoś to do najbliższej komendy policji {Raczej łatwo będzie go rozpoznać}.
Jeff i jego rodzina przeprowadzili się do innego miasta { Jej, przeprowadzka!}. Jego ojciec dostał premię w pracy, więc uznali, że lepiej będzie im się żyło na jednym z tych "ekstrawaganckich" osiedli. Jeff ze swoim bratem Liu nie mogli narzekać {Mogli...}. Nowy, lepszy dom. Czego tu nie lubić {Ludzi?}? Wkrótce po tym, jak się wypakowali, zawitali do nich sąsiedzi {Współczuję.}.
"Witajcie!"{Witam zabłąkaną duszyczkę!} powiedziała kobieta. "Jestem Barbara \ Siema, Basiu! \, mieszkam w domu po drugiej stronie ulicy. Wraz z moim synkiem chcieliśmy się z wami zapoznać.”{Jestem Neko i nie chcę nowych znajomych! *pełen entuzjazmu głos*}  Barbara odwróciła się i zawołała swojego syna. \ Oł nope, kolejna morda! \ {Nie! Tylko nie syn Barbary...} "Billy, to są nasi nowi sąsiedzi." Billy przywitał się i pobiegł dalej bawić się na podwórku \Uff...\.{Chociaż sobie poszedł.}
"Cóż," powiedziała mama Jeffa, "jestem Margaret, to mój mąż Peter, a to moi dwaj synowie, Jeff i Liu". Kiedy już się wszyscy przywitali, Barbara zaprosiła ich na przyjęcie urodzinowe jej syna.{Kobieto, nawet ich dobrze nie znasz.} Jeff z bratem chcieli odmówić \ Mądrzy ludzie \{I dobrze.}, jednak ich matka wyprzedziła ich, mówiąc, że bardzo chcieliby pójść {Serio?}. Kiedy Jeff z rodziną skończyli się rozpakowywać, Jeff poszedł do swojej matki.
"Mamo, dlaczego zgodziłaś się na to przyjęcie? Jeśli jeszcze nie zauważyłaś,  nie jestem już małym, głupim dzieckiem \ Założysz się? \."
"Jeff…{Nie pyskuj!}" rzekła jego matka, "Dopiero się wprowadziliśmy; powinniśmy pokazać, że chcemy spędzać czas z naszymi sąsiadami {Ale nie chcemy.}, więc idziemy na to przyjęcie i koniec." Jeff chciał mówić dalej, lecz przerwał, bo wiedział, że nie ma nic do gadania, gdy mama coś zadecyduje. {Sad but true...}
Wszedł po schodach do swojego pokoju, usiadł na łóżku i przez pewien czas siedział tak bezczynnie.{Dlaczego?} Aż w pewnym momencie ogarnęło go dziwne uczucie {Jakie?}. Nie był to ból, lecz po prostu... dziwne uczucie {Wiele mi to wyjaśnia...*sarkazm*}, lecz on je zignorował. Pomyślał, że to tylko dziwne uczucie \ I miał racje :3 \. Usłyszał jak matka woła go, by wziął swoje rzeczy, więc poszedł po nie na dół.  [To dziwne uczucie to pewnie tylko gorączka ;) pożyczyć Gripex?]
Następnego dnia Jeff zszedł na dół, aby zjeść śniadanie i przygotować się do szkoły \ NIEEEEEEEEEE SZKOŁAAAA! \. Gdy jadł, znów ogarnęło go to dziwne uczucie, tylko tym razem było silniejsze i powodowało lekki ból, lecz on ponownie je zignorował {Ojojoj... Tak się martwię, wcale nie *przewraca oczami*}. Gdy Jeff i Liu zjedli śniadanie i przygotowali się do szkoły \ Znowu szkołaaa!!!!! \, poszli na przystanek autobusowy {To fajnie.}. Gdy już byli na przystanku i czekali na autobus nagle jakieś dziecko na deskorolce przeskoczyło nad nimi, centymetry nad ich głowami {Da się tak wysoko skakać na deskorolce? Muszę spróbować...}. Obaj od razu odskoczyli. „Hej, co ty robisz?”. {Co tak ostro *ironia*?}
Dziecko "wylądowało" i obracając się do nich, kopnęło deskorolkę tak, aby mogło ją złapać w ręce. {Oho, ktoś tu się popisuje!}Na oko ten dzieciak miał z 12 lat, rok młodszy od Jeffa. Ubrany był w koszulkę marki Aeropostale {Nie znam.} i podarte, niebieskie jeansy.
"No, no, no. Wygląda na to, że mamy świeże mięso."{Kanibal? No nieźle.}.[ŚWIEŻE MIĘSO :O czy on coś sugeruje??!!] \ Caniball, sadysta, potwór! A mówią, że to Jeff... \
Nagle pojawiła się dwójka dzieciaków, jeden był bardzo chudy, a drugi ogromny {To się zgrali.}. "Skoro jesteście tutaj nowi, chcielibyśmy się wam przedstawić. To jest Keith."{I co mnie to?}. Jeff i Liu spojrzeli na chudego dzieciaka. Miał tak głupkowatą twarz, że można by od niego oczekiwać pomocników. "A to jest Troy". Spojrzeli na grubego dzieciaka. Mowa o wannie smalcu. \ Smalec, serio? \ [Padłam xddd]
 Ten dzieciak wyglądał jakby nigdy nie ćwiczył i chyba nie mógł kucać. [Bywa ;/] {To smutne, wcale nie.}
"I ja…" powiedział pierwszy dzieciak. "…jestem Randy. Skoro już się zapoznaliśmy, to wiedzcie, że dla każdego dzieciaka obowiązuje pewna cena. Chyba mnie rozumiecie?" {Nie...?}. Liu wstał gotowy do walki, ale Randy z dwoma kumplami wyciągnęli noże.[Noże :O oddawaj to moje >.<] {Moje noże, spadaj Marta!} \ Spoko, jutro se kupie miecz xDDD a wy szpanujcie tymi nożami xDD \
"Tsk, tsk, tsk! Miałem nadzieję, że będziecie bardziej chętni do współpracy, ale widzę, że musimy użyć cięższych środków." \ Czyli Maryśki? Żelka zaproszę xD \ {"Cięższych środków"? Postraszycie kogoś nożem i myślicie, że jesteście fajni? Nie ma tak łatwo.}. Randy podszedł do Liu i wyciągnął mu z kieszeni portfel {Łapy precz zboczeńcu!}. Jeffa znowu ogarnęło to dziwne uczucie, tylko że teraz było potężne, piekące. Jeff wstał, ale Liu dał mu znać, żeby usiadł, lecz Jeff to zignorował i podszedł do dzieciaka. {Zły Dżem! Siad!}
"Posłuchaj mały śmieciu, oddaj mojemu bratu portfel albo \ cię zjem! \ …!". Randy włożył portfel Liu do swojej kieszeni i wyciągnął z niej nóż. [No oddawaj mój nóż >.<] {Marta, odpatyczkuj się od mojego noża!}
"Oh? I co zrobisz?" \ ZA DŻEMMM!!!!! \ {A dostałeś kiedyś z glana w twarz?} powiedział Randy, po czym Jeff dał mu pstryczka w nos.{*Seriusly?*} Randy chciał uderzyć Jeff’a w twarz, lecz zanim to zrobił, Jeff chwycił jego pięść i połamał mu nadgarstek \ Moja krew \.{Tak trzymaj!} Gdy Randy darł się wniebogłosy, Jeff wyrwał nóż z jego dłoni {Daj!}. Troy i Keith próbowali zaatakować go, lecz on był zbyt szybki. Powalił Randy'ego na ziemię. Keith prawie zaatakował go, lecz on zdążył kucnąć i wbił nóż w ramię Keith’a. [no co ty znowu mi zabrałeś nóż i jeszcze wepchnąłeś go w rękę chłopaka o dziewczęcym imieniem *dziwne*] {Oddawaj mój nóż!}
 Keith upuścił swój nóż i upadł na ziemię, krzycząc. Troy spróbował tego samego, lecz Jeff nawet nie potrzebował noża. Uderzył go prosto w brzuch. Troy wymiotując, osunął się na ziemię, a Liu tylko patrzył na Jeff'a z podziwem. {Szacun ziom.}
"Jeff, jak t-t-ty t..."{Liu, dlaczego t-t-ty t... tak się jąkasz?} tylko to Liu był w stanie wypowiedzieć \ No to już wiem \. Zobaczyli, że jedzie ich autobus i wiedzieli, że obwinią ich za to wszystko, więc zaczęli biec ile sił w nogach.{To tylko samoobrona...} Kiedy biegli, odwrócili się i zauważyli, że kierowca autobusu podbiegł do Randy’ego i innych.{No przecież nie chce, żeby zamknęli kierowcę za nie pomaganie osobom w potrzebie...} Kiedy Jeff i Liu byli już w szkole, nie mieli zamiaru powiedzieć, co się stało. {Dlaczego?} Tylko siedzieli na lekcjach i słuchali. Liu myślał, że Jeff po prostu pobił kilku dzieciaków, ale Jeff wiedział, że to było coś więcej. Coś... mrocznego \ UUUU robi się ciekawie \ {Moja krew ^^}. To dziwne uczucie, które ogarnęło Jeff’a, znikło, gdy kogoś krzywdził. Wiedział, że to okropnie brzmi, ale krzywdząc kogoś, czuł się taki szczęśliwy, [Moja krew ^^] {Moja krew...^^} \ Nie tylko ja tak mam! Jea! \
 czuł, że to uczucie odchodzi i nie czuł go już w szkole. Nawet, gdy szedł do domu blisko przystanku autobusowego i prawdopodobnie nigdy więcej nie jeździł autobusem, czuł by się szczęśliwy. Kiedy wrócili do domu, rodzice zapytali ich, jak minął dzień. Jeff odpowiedział nieco złowrogim głosem "To był piękny dzień.". [Nieco ja tak mówię do dziewczyn kiedy mam zboczone sny xdd]
Następnego ranka Jeff usłyszał pukanie do drzwi frontowych {To pewnie policja, zamkną was, za samoobronę *czujesz ten sarkazm?* }. Gdy zszedł na dół, zobaczył dwóch policjantów stojących w drzwiach {Jestem wróżbitą Maciejem-Neko!}. Jego matka spojrzała na niego gniewnym wzrokiem.{Też bym się gniewała.} \ Czemu? Nic złego nie zrobił *ironia* \
"Jeff, panowie powiedzieli mi, że zaatakowałeś troje dzieci. To nawet nie była zwykła bójka, oni byli dźgani. Dźgani synu! \ *U* \". Wzrok Jeff'a powędrował na podłogę, pokazując matce, że to prawda.
"Mamo, ale oni pierwsi grozili nam nożami.".
"Młody człowieku," powiedział jeden z policjantów, "znaleźliśmy troje dzieci dźgniętych, a jednego z obrażeniami wewnętrznymi. Mamy świadków, że sprawca uciekł z miejsca zbrodni. Więc co masz nam do powiedzenia?" \ Nic \{Dziwni ci policjanci...}. Jeff wiedział, że nie da się wybrnąć z tej sytuacji. Mógł powiedzieć, że on i Liu zostali zaatakowani, lecz nie było dowodów kto zaczął bójkę. Nie mogli powiedzieć, że uciekali, bo naprawdę tak było{?}. Jeff nie mógł obronić ani siebie, ani Liu.
"Synu, zawołaj swojego brata." Jeff nie mógł tego zrobić od pobicia tych dzieciaków.
"Ale proszę pana, to byłem ja! To ja ich pobiłem. Liu próbował mnie odciągnąć, ale nie mógł mnie powstrzymać.". Policjanci spojrzeli na siebie i skinęli głowami.
"No, to wygląda na rok w więzieniu...". {Bez  sądu?
"Czekajcie!" krzyknął Liu, trzymając w dłoni nóż.



I tu robię dramatyczną pałzę, ale nie oszukujmy się, wszyscy wiemy co się stanie.
Następna część zostanie dodana w następną niedzielę, bo mogę.
Pa!
~Neko, Były jeszcze Jęcząca Marta i Nutella, ale teraz ich nie ma, a ja nie śmiem podpisać się za nie.

~Nutella przyszła i w edytorze dodała sfoje komentarze. Więc, Nara!

Quizujemy #2

                                                                     Witojcie !
Oto nasze nowe przywitanie oraz seria Quizujemy ! Tak, a dziś robimy quiz:
                                                       Którym Pusheen'em jesteś? 
Szczerze? Nawet nie wiedziałam ,że jestem którym z tych kotów. Ale może... Przekonajmy się!

1. Co lubisz jeść? 
No... naleśniki oczywiście, a co innego? 

2. Jak idzie ci z nauką?
Tak, tak... średnio...GADAJ SOBIE!

3. Wolisz kolory...
Dokładniej? Pastelowe.

4. Lubisz kucyki Pony?

Oglądałam i uwielbiałam. To się liczy? Nie *^*

5. Wolisz koty czy psy?

Koty,Nekosy,Kokosy... 

! UWAGA ! CO ZARAZ ZOBACZYSZ... MOŻE CI WYBUCHNĄĆ ŁEB ! NIE PATRZ!!!!

I tak o to nie żyjesz. [*] Oto znicz dla naszych drogich czytelników. Minta ciszy... 
Tęczowy Kucyk? MADA FAKA BOOM !  No to żegnam, pa!

~Aoi :3

Grafik?

Witaj zagubiona duszyczko.
Trochę mnie tu niebyło. Mam napisać grafik? Nie ma problemu.
 
Ważne informację będę wstawiać, kiedy zajdzie taka potrzeba.
 
od poniedziałku do piątku:
co mi się tam zechce, albo nic
sobota:
opowiadanie
niedziela:
creepypasta
 
Jeszcze coś wymyślę, nie martwcie się. Grafik startuje dzisiaj.
                              ~Neko
 

Nowa seria... Hicior tygodnia :**

CZEŚĆ misiaczki ;**

Miała być ocena look'ów na Momio bo Aoi oczywiście krzyczy  ze on ma i wgl ale ja wczoraj sprzątałam cały dzień w domu od 12:00 do 17:00 i około 20:00 jeszcze "przynieś,wynieś,pozamiataj"
no i oto jestem a ze mną nowa seria czyli...


Hicior Tygodnia! :)
Hiciorem tygodnia są...
PANDY!!!




a z nimi wiążący się obrazek który zwalił mnie z nóg :)
tak właśnie to jest kierowane do rasistów bądźcie jak pandy! Albo psy lub chociaż jakiekolwiek inne zwierzę! Go nie obchodzi że jego właściciel jest czarny,biały,żółty czy jakikolwiek inny bo przecież najważniejsze jest serce <3

No dobra rozpisałam się do zobaczenia w następnym poście ;)
Wejdźcie na mój blog: przemyslenia-jeczacej-marty.blogspot.com tam zobaczycie jak tworzę swoją postać na Momio ;**
do zobaczenia w następnym poście misiaczki ;***
~Martika ;3
o i zapomniałabym parę zdjęć które znalazłam ;)
Aoi won od MOJEGO munża >.<
 Jam ;3
Nie lubię Vincenta >.< chciał mnie zabić >.< :'(
no dobra tyle znalazłam do zobaczenia w następnym poście miasiaczki ;***
~Martika ;3 / Phone Girl <3