trwa inicjalizacja, prosze czekac...mieszkanie dla młodych

niedziela, 23 sierpnia 2015

Dżem da killa

Witajcie, zagubione duszyczki.
Jestem z Martą, która bawi się z moim kotem...
Razem będziemy oceniać znane, jak i mniej znane creepypasty.
Zaczynamy!
Jeff the killer (przeze mnie nazywany Dżem da killa)
 Marta będzie komentować w takich[ ] nawiasach, a ja w takich { }.
Dołączyła się też Nutella, ona będzie komentować tak \ \
Creepypasta Wiki

   
Jeffkiller2.jpg


[Cóż to za szpetna morda :o]          
Wycinek z lokalnej gazety:
NIEZNANY ZŁOWIESZCZY MORDERCA
DALEJ NA WOLNOŚCI.{ I co mnie to obchodzi } \ O MAJ GAT ZABIJE NAS OŁ NOŁ *ironia* \
Po tygodniach \ Łał, Dżem nadal na wolności. Też tak chce \ niewyjaśnionych zabójstw { Cóż, taka kolej rzeczy, ktoś umiera, ktoś się rodzi... }, groźny i tajemniczy morderca wciąż powiększa liczbę swoich ofiar  \ O nie, wejdzie do my pokoju i mnie zje xD! \ [#JakZajebiście ^^] { Obronie się, dam radę. }. Znaleziono jednak młodego chłopca, który twierdzi, że przeżył atak zabójcy \ Tia, przeżył atak Dżemu. Gratki xD *ironia :3 * \ i odważnie opowiada swoją historię... [ODWAŻNIE *brewki do góry xdd*] { Odważnie? To tylko Dżem, o co im chodzi? Ofiary są naprawdę takie słabe, żeby nie móc się bronić? Kto to pisał, pięciolatek? }
"Miałem zły sen i obudziłem się w środku nocy." mówi chłopiec. ,,Zauważyłem, że z jakiegoś powodu okno było otwarte, chociaż pamiętam, że zamykałem je, zanim położyłem się spać \ Skleroza atakuje!!!! \ {Uwaga! Nieznana, złowieszcza skleroza, nadal na wolności! }. Wstałem więc z łóżka, żeby je zamknąć ponownie {Geniusz!}. W końcu wgramoliłem się z powrotem pod kołdrę i próbowałem zasnąć. To właśnie wtedy ogarnęło mnie dziwne uczucie { Dziwne uczucie, co? }, jakby ktoś mnie obserwował \ To byłam ja (d) . Bojisz się mnie? xDDD \. Otworzyłem oczy i o mało nie wyskoczyłem z łóżka { Lepiej zejść na zawał... }. Tam, w małym strumieniu światła wpadającym spomiędzy zasłon, zobaczyłem parę oczu. [RATUNKU!!! Foxy mnie widzi :O]
To nie były normalne oczy; te były mroczne, złowieszcze, otoczone czernią \ Ulubionym kolorem Neko... \ … przerażały mnie { Mnie by śmieszyły, ale co tam?}
[Chyba  tak być powinno *obraca oczami*]
ujrzałem jego usta. Długi, straszliwy uśmiech {(Pedofila...)} \ Kuffa uśmiechu się boi. \sprawił, że wszystkie włosy stanęły mi dęba.
[WSZYSTKIE *brewki do góry xdd*]
 Postać stała tam, przeszywając mnie wzrokiem. Po chwili, która zdawać by się mogła wiecznością {Wieczność chwilą, chwila wiecznością. }, powiedział to... Prostą frazę, ale wypowiedzianą w sposób, na który byłoby stać tylko człowieka obłąkanego.
Powiedział "Idź spać {(Smarku!)}". \ Dobrze ci radził, więc się go posłuchaj idź spać! \
[Nie moja wina ze czasami człowiek nawet morderca lubi pobalować xdd]
Zacząłem krzyczeć, na co błyskawicznie zareagował. Wyciągnął nóż i wycelował go w moje serce \ I co? Zakochałeś się? \, wskakując na łóżko { Czyżby chciał zrobić coś, o czym nawet nie chcę pisać?}. Próbowałem walczyć; kopałem, biłem, wykręcałem się, starając się zrzucić go z siebie.  { I nie dałeś rady? Słabeusz!}Wtedy do pokoju wbiegł mój ojciec. Mężczyzna rzucił w jego stronę nożem, trafiając go w ramię. Ten szaleniec \ Nie obrażaj Dżemu! Dżem jest Dobry! W tym i w tym sensie! \z pewnością by go wykończył, gdyby nie jeden z sąsiadów, który zaalarmował policję.{ Skąd wiedział, że to na przykład nie jest pająk, którego boi się cała rodzina? Chociaż to Ameryka, czy coś, ale w Polsce, na pewno najpierw by tu przylazł, spowyzywał wszystkich i sobie poszedł.}
Policjanci wjechali na parking przed domem i pobiegli w stronę drzwi frontowych. Mężczyzna odwrócił się i wybiegł na korytarz. Usłyszałem trzask tłuczonego szkła \ Będzie, będzie zabawa! Będzie się działo! I znowu nocy będzie mało! \. Kiedy wyszedłem ze swojego pokoju, zobaczyłem, że okno z tylnej części domu zostało rozbite. Wyjrzałem zza pozostałej po nim ramy i patrzyłem za nim, jak znika w oddali { Baka!}. Mogę powiedzieć wam tylko jedno, nigdy nie zapomnę jego twarzy {Jakoś zapomnisz, parę lat w psychiatryku i jakieś leki załatwią sprawę *pocieszający uśmiech*}. Te zimne, wrogie oczy i ten psychotyczny uśmiech \ Raczej psychopatyczny -,- \  { Nie którzy widzą taki uśmiech często}. One nigdy nie opuszczą mojej głowy."  [Przepraszam ze on się wywinął od psychiatryka :/]
Policja w dalszym ciągu szuka tego mężczyzny \ A co jeśli to dziecko? Hmm? \. Jeśli zobaczysz kogokolwiek, kto pasuje do opisu w tej historii, jak najszybciej zgłoś to do najbliższej komendy policji {Raczej łatwo będzie go rozpoznać}.
Jeff i jego rodzina przeprowadzili się do innego miasta { Jej, przeprowadzka!}. Jego ojciec dostał premię w pracy, więc uznali, że lepiej będzie im się żyło na jednym z tych "ekstrawaganckich" osiedli. Jeff ze swoim bratem Liu nie mogli narzekać {Mogli...}. Nowy, lepszy dom. Czego tu nie lubić {Ludzi?}? Wkrótce po tym, jak się wypakowali, zawitali do nich sąsiedzi {Współczuję.}.
"Witajcie!"{Witam zabłąkaną duszyczkę!} powiedziała kobieta. "Jestem Barbara \ Siema, Basiu! \, mieszkam w domu po drugiej stronie ulicy. Wraz z moim synkiem chcieliśmy się z wami zapoznać.”{Jestem Neko i nie chcę nowych znajomych! *pełen entuzjazmu głos*}  Barbara odwróciła się i zawołała swojego syna. \ Oł nope, kolejna morda! \ {Nie! Tylko nie syn Barbary...} "Billy, to są nasi nowi sąsiedzi." Billy przywitał się i pobiegł dalej bawić się na podwórku \Uff...\.{Chociaż sobie poszedł.}
"Cóż," powiedziała mama Jeffa, "jestem Margaret, to mój mąż Peter, a to moi dwaj synowie, Jeff i Liu". Kiedy już się wszyscy przywitali, Barbara zaprosiła ich na przyjęcie urodzinowe jej syna.{Kobieto, nawet ich dobrze nie znasz.} Jeff z bratem chcieli odmówić \ Mądrzy ludzie \{I dobrze.}, jednak ich matka wyprzedziła ich, mówiąc, że bardzo chcieliby pójść {Serio?}. Kiedy Jeff z rodziną skończyli się rozpakowywać, Jeff poszedł do swojej matki.
"Mamo, dlaczego zgodziłaś się na to przyjęcie? Jeśli jeszcze nie zauważyłaś,  nie jestem już małym, głupim dzieckiem \ Założysz się? \."
"Jeff…{Nie pyskuj!}" rzekła jego matka, "Dopiero się wprowadziliśmy; powinniśmy pokazać, że chcemy spędzać czas z naszymi sąsiadami {Ale nie chcemy.}, więc idziemy na to przyjęcie i koniec." Jeff chciał mówić dalej, lecz przerwał, bo wiedział, że nie ma nic do gadania, gdy mama coś zadecyduje. {Sad but true...}
Wszedł po schodach do swojego pokoju, usiadł na łóżku i przez pewien czas siedział tak bezczynnie.{Dlaczego?} Aż w pewnym momencie ogarnęło go dziwne uczucie {Jakie?}. Nie był to ból, lecz po prostu... dziwne uczucie {Wiele mi to wyjaśnia...*sarkazm*}, lecz on je zignorował. Pomyślał, że to tylko dziwne uczucie \ I miał racje :3 \. Usłyszał jak matka woła go, by wziął swoje rzeczy, więc poszedł po nie na dół.  [To dziwne uczucie to pewnie tylko gorączka ;) pożyczyć Gripex?]
Następnego dnia Jeff zszedł na dół, aby zjeść śniadanie i przygotować się do szkoły \ NIEEEEEEEEEE SZKOŁAAAA! \. Gdy jadł, znów ogarnęło go to dziwne uczucie, tylko tym razem było silniejsze i powodowało lekki ból, lecz on ponownie je zignorował {Ojojoj... Tak się martwię, wcale nie *przewraca oczami*}. Gdy Jeff i Liu zjedli śniadanie i przygotowali się do szkoły \ Znowu szkołaaa!!!!! \, poszli na przystanek autobusowy {To fajnie.}. Gdy już byli na przystanku i czekali na autobus nagle jakieś dziecko na deskorolce przeskoczyło nad nimi, centymetry nad ich głowami {Da się tak wysoko skakać na deskorolce? Muszę spróbować...}. Obaj od razu odskoczyli. „Hej, co ty robisz?”. {Co tak ostro *ironia*?}
Dziecko "wylądowało" i obracając się do nich, kopnęło deskorolkę tak, aby mogło ją złapać w ręce. {Oho, ktoś tu się popisuje!}Na oko ten dzieciak miał z 12 lat, rok młodszy od Jeffa. Ubrany był w koszulkę marki Aeropostale {Nie znam.} i podarte, niebieskie jeansy.
"No, no, no. Wygląda na to, że mamy świeże mięso."{Kanibal? No nieźle.}.[ŚWIEŻE MIĘSO :O czy on coś sugeruje??!!] \ Caniball, sadysta, potwór! A mówią, że to Jeff... \
Nagle pojawiła się dwójka dzieciaków, jeden był bardzo chudy, a drugi ogromny {To się zgrali.}. "Skoro jesteście tutaj nowi, chcielibyśmy się wam przedstawić. To jest Keith."{I co mnie to?}. Jeff i Liu spojrzeli na chudego dzieciaka. Miał tak głupkowatą twarz, że można by od niego oczekiwać pomocników. "A to jest Troy". Spojrzeli na grubego dzieciaka. Mowa o wannie smalcu. \ Smalec, serio? \ [Padłam xddd]
 Ten dzieciak wyglądał jakby nigdy nie ćwiczył i chyba nie mógł kucać. [Bywa ;/] {To smutne, wcale nie.}
"I ja…" powiedział pierwszy dzieciak. "…jestem Randy. Skoro już się zapoznaliśmy, to wiedzcie, że dla każdego dzieciaka obowiązuje pewna cena. Chyba mnie rozumiecie?" {Nie...?}. Liu wstał gotowy do walki, ale Randy z dwoma kumplami wyciągnęli noże.[Noże :O oddawaj to moje >.<] {Moje noże, spadaj Marta!} \ Spoko, jutro se kupie miecz xDDD a wy szpanujcie tymi nożami xDD \
"Tsk, tsk, tsk! Miałem nadzieję, że będziecie bardziej chętni do współpracy, ale widzę, że musimy użyć cięższych środków." \ Czyli Maryśki? Żelka zaproszę xD \ {"Cięższych środków"? Postraszycie kogoś nożem i myślicie, że jesteście fajni? Nie ma tak łatwo.}. Randy podszedł do Liu i wyciągnął mu z kieszeni portfel {Łapy precz zboczeńcu!}. Jeffa znowu ogarnęło to dziwne uczucie, tylko że teraz było potężne, piekące. Jeff wstał, ale Liu dał mu znać, żeby usiadł, lecz Jeff to zignorował i podszedł do dzieciaka. {Zły Dżem! Siad!}
"Posłuchaj mały śmieciu, oddaj mojemu bratu portfel albo \ cię zjem! \ …!". Randy włożył portfel Liu do swojej kieszeni i wyciągnął z niej nóż. [No oddawaj mój nóż >.<] {Marta, odpatyczkuj się od mojego noża!}
"Oh? I co zrobisz?" \ ZA DŻEMMM!!!!! \ {A dostałeś kiedyś z glana w twarz?} powiedział Randy, po czym Jeff dał mu pstryczka w nos.{*Seriusly?*} Randy chciał uderzyć Jeff’a w twarz, lecz zanim to zrobił, Jeff chwycił jego pięść i połamał mu nadgarstek \ Moja krew \.{Tak trzymaj!} Gdy Randy darł się wniebogłosy, Jeff wyrwał nóż z jego dłoni {Daj!}. Troy i Keith próbowali zaatakować go, lecz on był zbyt szybki. Powalił Randy'ego na ziemię. Keith prawie zaatakował go, lecz on zdążył kucnąć i wbił nóż w ramię Keith’a. [no co ty znowu mi zabrałeś nóż i jeszcze wepchnąłeś go w rękę chłopaka o dziewczęcym imieniem *dziwne*] {Oddawaj mój nóż!}
 Keith upuścił swój nóż i upadł na ziemię, krzycząc. Troy spróbował tego samego, lecz Jeff nawet nie potrzebował noża. Uderzył go prosto w brzuch. Troy wymiotując, osunął się na ziemię, a Liu tylko patrzył na Jeff'a z podziwem. {Szacun ziom.}
"Jeff, jak t-t-ty t..."{Liu, dlaczego t-t-ty t... tak się jąkasz?} tylko to Liu był w stanie wypowiedzieć \ No to już wiem \. Zobaczyli, że jedzie ich autobus i wiedzieli, że obwinią ich za to wszystko, więc zaczęli biec ile sił w nogach.{To tylko samoobrona...} Kiedy biegli, odwrócili się i zauważyli, że kierowca autobusu podbiegł do Randy’ego i innych.{No przecież nie chce, żeby zamknęli kierowcę za nie pomaganie osobom w potrzebie...} Kiedy Jeff i Liu byli już w szkole, nie mieli zamiaru powiedzieć, co się stało. {Dlaczego?} Tylko siedzieli na lekcjach i słuchali. Liu myślał, że Jeff po prostu pobił kilku dzieciaków, ale Jeff wiedział, że to było coś więcej. Coś... mrocznego \ UUUU robi się ciekawie \ {Moja krew ^^}. To dziwne uczucie, które ogarnęło Jeff’a, znikło, gdy kogoś krzywdził. Wiedział, że to okropnie brzmi, ale krzywdząc kogoś, czuł się taki szczęśliwy, [Moja krew ^^] {Moja krew...^^} \ Nie tylko ja tak mam! Jea! \
 czuł, że to uczucie odchodzi i nie czuł go już w szkole. Nawet, gdy szedł do domu blisko przystanku autobusowego i prawdopodobnie nigdy więcej nie jeździł autobusem, czuł by się szczęśliwy. Kiedy wrócili do domu, rodzice zapytali ich, jak minął dzień. Jeff odpowiedział nieco złowrogim głosem "To był piękny dzień.". [Nieco ja tak mówię do dziewczyn kiedy mam zboczone sny xdd]
Następnego ranka Jeff usłyszał pukanie do drzwi frontowych {To pewnie policja, zamkną was, za samoobronę *czujesz ten sarkazm?* }. Gdy zszedł na dół, zobaczył dwóch policjantów stojących w drzwiach {Jestem wróżbitą Maciejem-Neko!}. Jego matka spojrzała na niego gniewnym wzrokiem.{Też bym się gniewała.} \ Czemu? Nic złego nie zrobił *ironia* \
"Jeff, panowie powiedzieli mi, że zaatakowałeś troje dzieci. To nawet nie była zwykła bójka, oni byli dźgani. Dźgani synu! \ *U* \". Wzrok Jeff'a powędrował na podłogę, pokazując matce, że to prawda.
"Mamo, ale oni pierwsi grozili nam nożami.".
"Młody człowieku," powiedział jeden z policjantów, "znaleźliśmy troje dzieci dźgniętych, a jednego z obrażeniami wewnętrznymi. Mamy świadków, że sprawca uciekł z miejsca zbrodni. Więc co masz nam do powiedzenia?" \ Nic \{Dziwni ci policjanci...}. Jeff wiedział, że nie da się wybrnąć z tej sytuacji. Mógł powiedzieć, że on i Liu zostali zaatakowani, lecz nie było dowodów kto zaczął bójkę. Nie mogli powiedzieć, że uciekali, bo naprawdę tak było{?}. Jeff nie mógł obronić ani siebie, ani Liu.
"Synu, zawołaj swojego brata." Jeff nie mógł tego zrobić od pobicia tych dzieciaków.
"Ale proszę pana, to byłem ja! To ja ich pobiłem. Liu próbował mnie odciągnąć, ale nie mógł mnie powstrzymać.". Policjanci spojrzeli na siebie i skinęli głowami.
"No, to wygląda na rok w więzieniu...". {Bez  sądu?
"Czekajcie!" krzyknął Liu, trzymając w dłoni nóż.



I tu robię dramatyczną pałzę, ale nie oszukujmy się, wszyscy wiemy co się stanie.
Następna część zostanie dodana w następną niedzielę, bo mogę.
Pa!
~Neko, Były jeszcze Jęcząca Marta i Nutella, ale teraz ich nie ma, a ja nie śmiem podpisać się za nie.

~Nutella przyszła i w edytorze dodała sfoje komentarze. Więc, Nara!

10 komentarzy:

  1. A może dżem ich nie zadźgał ? Może to były jego resztki (kupa XD) Przecież nie ma takiego prawa , że nie można srać na ludzi ? XD Albo to okres , bo czerwony *0* Niech to zostanie zagadką ! A co do propozycji z Marysia to ją przyjmie ! Dżem ma brata smalca XD Który nie zna masła ! # PorąbanyKom XD
    ~Aoi :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy to czytam zwijam się ze śmiechu.
    Nie, nie przez twoje beznadziejne komentarze.

    Czemu poprawiłaś " psychotyczne " ( skoro ta forma jest dopuszczalna ), jak nie umiesz napisać poprawnie " niektórzy "?
    Jeśli miałaś ochotę zabłysnąć, mizernie Ci to wyszło. Niemal jak chrząstka w salcesonie!

    Udajesz psychiczną? Porąbaną? Taką, która lubi znęcać się nad innymi?
    Please, no.
    Zapewne nigdy nad nikim się nie znęcałaś, zakład?
    Nie wiesz, nie rozumiesz - nie wypowiadaj się!
    Proste? Proste.

    A teraz skończę ten nudny wykład.
    Temu blogu potrzeba dobrego redaktora.
    `Ann.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ci się nie podoba blog to dlaczego na niego zaglądasz? Nie podoba się pa,pa ;)
      ~Aoi :3

      Usuń
    2. O! Widzę, że mamy już pierwszego hejtera! Ten blog staje się sławny! O a z tymi błędami to zauważ, że komentarze pisały 3 osoby :3.
      ~Nutella

      Usuń
    3. Rozwaliłaś mnie tym Oliw XD
      ~Aoi :3

      Usuń
    4. ach, no cóż, przyznam się iż zapomniałam. Nie róbcie sobie złudnych marzeń, piszę te komentarze tylko i wyłącznie dla swojej przyjemności, by zobaczyć wasze reakcje.
      Nie jestem hejterem - jestem komentatorem.
      Z pozdrowieniami:
      `Ann

      Usuń
    5. To skąd wiesz o blogu ? ;-;
      ~Aoi :3

      Usuń
    6. Kochany Anonimku :) POSRAJ SIE nie znasz Neko i nie masz prawa jej osądzać to że niektórzy moga się pomylić to już ich sprawa :3 a jak chcesz zostać redaktorką to napisz bezpośrednio ;)
      ~Martika ;3
      ~Martika7
      ~Jęcząca Marta
      ~Phone Girl <3



      Droga Ann. Czyli piszesz te komy by zobaczyć naszą reakcje? Aha... Tylko co to zmieni w twoim życiu? Nic. Piszesz, że jesteś komentatorem a nie hejterem. Jakbyś chciała wiedzieć, komentatorzy, wyrażają swoją opinie kulturalnie a nie tak jak ty/hejterzy bez żadnych uczuć jakby nie byli ludźmi tylko np. robotami bez serca i duszy, których nie obchodzą czyjeś uczucia.
      ~Nutella

      Usuń
  3. Oh my god, jak ja się uśmiałam. xD Włączylyscie moje roztrojenie jazni XDDD
    ~Zziebnieta Marcia siedzaca na zimnej lawce. T^T

    OdpowiedzUsuń